„Był to rtm. Otton Ejsmont, dowódca 3 szwadronu 3 pułku ułanów, mianowany dowódcą kawalerii dywizyjnej 6 DP.
10 — Cieniom Września
mi, więc niewiele widział po drodze; ze zrozumiałych względów nie miał przy sobie żadnych raportów pisemnych, a ponieważ opuścił Zamość 12 września, przeto wiadomości, jakie przywiózł, nie dorzuciły nic nowego do meldunku otrzymanego przeze mnie we Lwowie.
Następnym celem mego postoju w Berdychowie było dokonanie próby nawiązania łączności z generałem Langnerem za pomocą stacji RKD, która z tego miejsca mogła już objąć swym zasięgiem niedaleki Lwów. Ułożyłem clairem krótką depeszę, donoszącą o rozbiciu Niemców pod Jaworowem, a nie mając jeszcze wówczas meldunku od 38 rez. DP i 48 pp, wymieniłem jedynie zdobycz wziętą w Mużyłowicach i Czarnokońcach. Uprzedziłem generała Langnera, że liczę na pomoc Lwowa, oraz wyraziłem nadzieję ujrzenia go za parę dni. Przy redagowaniu ustępów, które mogły posiadać wartość orientacyjną dla przeciwnika, użyłem pseudonimów i kryptonimów, zrozumiałych jedynie dla byłego oficera I Brygady Legionów. Lwów potwierdził odbiór radiogramu i odpowiedział mniej więcej w sposób następujący „Trzymamy się, przybywajcie, zaopatrzymy was i pomożemy".“(1)
| W obozie nie było podziału >>>>
bajki audio |Ogrody Olsztyn |Hartowanie