„— Panie majorze! — „Pędzelek" chwytał powietrze, poruszając ustami jak wyrzucona na brzeg ryba. — Kabewu!
— Cooo Kabewu! Oszalał chłop, jak Boga kocham! A nasze podsłuchy...
— Zdjęte... bez wystrzału!
— Wszystkie
Kapral skinął głową i odpowiedział przerywanym głosem!
— Zlikwidowane w walce wręcz. Zaraz wejdą chyba do akcji... Czerwoni... w sile dwóch batalionów. Chyba Waszkiewicz!
Major odwrócił się w siodle.
— Nareszcie skrzyżujemy szpady — powiedział do „Burego".
Pierwszy ruszył do ataku pluton chorążego Fatygi. Wszedł do lasu na tyłach wsi Gulewicze i zdjąwszy umiejętnie podsłuchy znalazł się wewnątrz rejonu obrony oddziału „Łupaszki". Nieprzyjacielska placówka w sile 30 ludzi otwarła natychmiast ogień z broni maszynowej. Usiłowali powstrzymać wojsko aż do chwili podejścia głównych sił. Kabewiacy zarzucili gniazda strzeleckie przeciwnika granatami i poszli w bój, jak huragan zmiatając wszystko po drodze. Nikt by po nich nie poznał, że mają za sobą czterdziestokilometrowy nocny marsz bez chwili odpoczynku.
Stanowisko dowodzenia batalionu znajdowało się na stoku wzgórza pod Szyszowem. Kapitanowie Piątkowski i Waszkiewicz obserwowali przea lornetki akcję plutonu Fatygi.“(15)
opisy do gadu-gadu |Pobieraj najnowsze klubowe utwory |zakupy