spływy kajakowe |bajki audio |świąteczne
tanio.wydarzeniadlaciebie.info

„— Niezupełnie — odpowiedziałem. — Ale podsunąłeś mi pewne możliwości... dobrze, nie
mówmy o Weythcie. Mówmy o mnie. Zgadzasz się
Zastanawiał się. Robił to tylko po to, żeby mi sprawić przyjemność. Wolę tak to nazwać. Bo decyzję podjął już dawno, co do tego nie mogłem żywić najmniejszych wątpliwości.
— Rozumiesz chyba — zaczął w końcu z namaszczeniem — że sam nie odpowiem ci ani tak, ani nie. Wszystko będzie zależeć od tego, co postanowią specjaliści. Pójdę tam zaraz...
Wstał i ruszył ku drzwiom z miną człowieka, który idzie spełnić niewykonalne zadanie. Tak jakby to on miał lecieć. Nie ja.
Czekałem mniej więcej pół godziny. Mogłem czekać dłużej. Mnie się nie śpieszyło. Nie potrzebowałem się przygotowywać, teoretycznie ani psychicznie. I tak polecę, nie pamiętając niczego...
Wrócił i już od progu rozradowanym głosem oznajmił
— Przyjęli nasze warunki. Statek będzie gotów wieczorem. Jutro start...
Powiedział „nasze". „Nasze" warunki. Naprawdę.
Wstałem. Wyminąłem go i, wychodząc, rzuciłem za siebie
—Myślisz, że n a s nie wykiwają...
Nie czekałem na odpowiedź. Będąc już w korytarzu, w drodze do swojej kabinki, uśmiechnąłem się do siebie. Każdy z nas, ja i oni, zrobi to, co będzie musiał. Całą tę rozmowę poświęciłem Weythowi. Tylko jemu. Jedyne, co mi pozostało, to wierzyć, że nie wszystko, co powiedziałem, pójdzie na marne...“(16)


kadry i płace |przynęty |Materace